Trener Pogoni Mogilno – Wiesław Borończyk nie mógł być zadowolony z wyniku meczu w Lesznie.
Zdecydowanie nie tak to miało wyglądać, do momentu utraty bramki w 68 minucie był to bardzo wyrównany mecz. Mieliśmy świetne sytuacje w końcówce pierwszej połowy, ale tak to jest w piłce, że jeden błąd kosztuje nas bardzo drogo. Wachowiak, który był wyróżniającym się zawodnikiem w tym meczu popełnił jeden błąd, który kosztował nas jednak utratę punktów.
Do 70 minuty ten mecz przebiegał tak jak można było się tego spodziewać , wiadomo jak to przy pierwszym meczu o stawkę po takim czasie w zawodnikach było duże napięcie i nerwowość . Po zawodnikach było widać stres, w dodatku bardzo trudne warunki atmosferyczne i silny wiatr nie sprzyjały im w grze. Przy porywistym wietrze naprawdę trudno było nam rozgrywać piłkę. Do przerwy Polonia grała z wiatrem i nie grała nic wielkiego. My grając pod wiatr stworzyliśmy dwie sytuacje bramkowe. Polonia zaczęła przeważać na boisku w momencie objęcia prowadzenia , zeszły z nich napięcie, my z kolei straciliśmy głowę i większość zawodników zapominała o założeniach jakie przekazałem im w szatni. Graliśmy bez pomysłu. Szkoda, bo liczyłem że wywieziemy przynajmniej punkt i zaczniemy lepiej rundę wiosenną.
Za tydzień Pogoń zagra z byłym klubem Borończyka – Elaną Toruń.
Elana to ciekawy przeciwnik, toruński zespół chce się utrzymać za wszelką cenę. Nam również brakuje punktów i musimy o nie walczyć, alby zrealizować nasz cel. Myślę, że zapowiada się ciekawy mecz, szkoda że bez udziału publiczności.
