Zespół Pogoni prowadzony przez Wiesława Borończyka pokonał w sobotę faworyzowaną drużynę Sokoła Kleczew i oddalił się od strefy spadkowej.
Sokół Kleczew to tak jak przed meczem powiedziałem według mnie najlepszy zespół w tej lidze. Nie mogę nic powiedzieć o Ostrovii bo jej nie widziałem. Natomiast z relacji które do mnie docierały i to co widziałem w sparingach jakie grałem z Kleczewem to ciekawy zespół. Co potwierdziło się do przerwy, natomiast po przerwie Kleczew już nie był tym zespołem z pierwszych 45 minut, my zaczęliśmy troszkę inaczej grać, troszkę odważniej też. Potoczyło to się jak potoczyło, niewątpliwie myślę że to są punkty, które mogą mieć bardzo duże znaczenie w przyszłości w tabeli.
Sporym zaskoczeniem było rozpoczęcie meczu na ławce przez Leszka Arenta.
Kleczew to bardzo mocny zespół i ja na podstawie zapisów płyt meczów Pogoni, które widziałem, oglądałem też mecze na żywo jak ten w Świeciu i uważam, że para Kempski Damian i Leszek Arent jak na zawodników to co prezentują. Obawiałem się stałych fragmentów gry, w szczególności gry w powietrzu, gry głową i pojedynków jeden na jeden. Leszek Jest autorytetem, jest fajnym zawodnikiem. Natura jest nieubłagalna i na pewno Leszek jeszcze Pogoni pomoże, ale w tym meczu bardzo się obawiałem o jego grę. I myślę, że ustawienie z Krajnykiem na środku sprawdza się, bo jest to młody chłopak, ambitny i dorównuje w pojedynkach jeden na jeden z zawodnikami z drużyny przeciwnej.
Wydawało się, że zmiany jakie przeprowadził Borończyk niewiele wniosły do gry, jednak w doliczonym czasie gry Plewa zdobył decydującą bramkę.
Jarek jest zawodnikiem, który umie się znaleźć w sytuacjach bramkowych. Kiedy wychodził na plac gry powiedziałem mu takie słowa, że jeżeli dojdzie do sytuacji takiej żeby mógł oddać strzał, żeby oddawał. Kilka minut wcześniej miał sytuację dwadzieścia parę metrów przed bramką i nie zdecydował się na strzał. A w tej ostatniej minucie zachował się tak jak się Plewa potrafi zachować – znalazł się w sytuacji bramkowej, bez zastanowienia uderzył. Piłka między nogami bramkarza wpadła do siatki. Myślę, że tak to wszystko powinno wszystko wyglądać, że każdy znajdzie kiedyś swoje miejsce w szeregu.
Ze składu Pogoni na mecz w Solcu wypadł Łukasz Kempski, który zobaczył czwartą żółtą kartkę
Wcześniej zszedł Maciejewski, ponieważ miał już kartkę. I obawiałem się tej czerwonej kartki, choć później dostał ją Wojciechowski. Jeszcze jest zbyt wcześnie by myśleć kto zastąpi Łukasza. W tej chwili należy się cieszyć ze zwycięstwa z trzech punktów. Tym bardziej, że wyniki jakie padły w tej kolejce, gdybyśmy nie zdobyli dzisiaj trzech punktów, to byśmy spadli w tabeli. A wtedy wiadomo psychika zawodników siada, lepiej jak się wygrywa, odrobine jest się wyżej . Zawodnikom łatwiej przystąpić do kolejnego mikrocyklu treningowego
