Trener Pogoni Wiesław Borończyk po meczu był wściekły na postawę linii defensywnej, która kompletnie nie radziła sobie z kontratakami FOGO Luboń.
Została obnażona nasza gra w defensywie. Praktycznie co tydzień trzeba to jakoś kleić. Przykro, że to się stało przed własną publicznością. Jesteśmy zespołem, który do dzisiaj zajmował drugie miejsce w tabeli, a mieliśmy jedną ze słabszych defensyw w lidze. Dzisiaj FOGO o którym przestrzegałem przed meczem, że jest oto młody, fajny zespół potrafiący grać w piłkę. Niebezpieczny zwłaszcza w kontratakach. W drugiej połowie , kiedy po naszej stronie powinno być doświadczenie, spokój to każda praktycznie akcja FOGO nosiła w sobie zarodek bramki. Trzeba powiedzieć , że Adam Wanecki swoimi interwencjami uchronił nas od jeszcze wyższej porażki, bo praktycznie rywale strzelali gole do pustej bramki.
Dziś zespołem zdecydowanie lepszym było FOGO. Pewnie przebieg meczu wyglądał by inaczej, gdyby Mrówczyński zaraz po straconej przez nas bramce wyrównał na 1:1, ale w naszej grze widoczny jest marazm, brak zdecydowania. Myślę, że u niektórych zawodników w głowie siedział jeszcze mecz z Notecianką. Teraz kiedy będziemy w tabeli niżej będziemy grać znacznie lepiej, niż wtedy kiedy zajmowaliśmy wysokie miejsce.
Pogoń miała swoje sytuacje na zdobycie większej ilości bramek jednak mogilnianie zamiast grać jak zespół rywali prostymi środkami zbytnio kombinowała pod bramką rywali.
Nie wiem z czego to wynika. Uczę prostej gry po ziemi, współpracy z partnerami. Wychodzimy na boisko i kiedy my mamy piłkę jest ona częściej w górze niż na ziemi. Jest to dla mnie niewytłumaczalne.
