Zespół Tomasza Mazurkiewicza nie zaliczy pierwszego meczu z lidze do udanych. Jego zespół przegrał z Pogonią na własnym boisku 1:2
Po zdobytej bramce chyba zawodnicy zbytnio uwierzyli w to , że ten mecz się łatwo ułoży. Niestety tak nie było przeciwnik dobrze zorganizowany, mający w swoim zespole też bardzo dobrych zawodników w ofensywie jak Wojciechowskiego, Szala. Też stwarzali groźne sytuacje. Ta bramka uśpiła nasz zespół, strata bramki w 45 po bardzo prostym błędzie i bramka w 90. Czyli nie wyciągnęliśmy wniosków ani z pierwszej połowy ani z meczu z Mogilnem, bo niestety jeżeli nie udaje się meczu wygrać trzeba go zremisować, też może byśmy byli niezadowoleni, ale tutaj porażka w 90 minucie na własnym boisku bardzo boli.
Zabrakło precyzji, skuteczności, wzięcia odpowiedzialności. Kilkakrotnie byliśmy w polu karnym i zamiast gdzieś uderzać to szukaliśmy ostatniego podania dosłownie na metr, na półtora metra, gdzie było trzeba uderzać na bramkę. Być może jakiś rykoszet i piłka wpadłaby do bramki. Przeciwnik też miał swoje sytuacje w drugiej połowie i skończyło się naszą porażką.
Za tydzień Sokół czeka mecz ze znacznie łatwiejszym przeciwnikiem jakim jest osłabiony zespół Cuiavii Inowrocław.
Od jutra będę się przygotowywał razem z zespołem do tego spotkania. Każdy zespół który będzie grał w tym sezonie z Sokołem – zajęliśmy drugie miejsce, będzie się sprężał. Ale to piłkarze muszą o tym zapomnieć o tym drugim miejscu, bo nowy sezon, nowe rozdanie . Każdy będzie się koncentrował tutaj na walce z naszym zespołem i te mecze mogą wyglądać tak jak ten dzisiejszy.
Mecz miał niemal identyczny przebieg jak spotkanie z jesieni ubiegłego roku, w którym Sokół przegrał w Mogilnie 1:2
Przestrzegałem swoich piłkarzy przed taką sytuacją, być może uśpiło nas to, że wygraliśmy ostatni mecz tutaj u siebie w czerwcu (3:1 – dop. red)i to tak mogło wyglądać. Zespół z Mogilna naprawdę dobrze był zorganizowany w defensywie, co z tego że mieliśmy sytuacje, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Drużyna Pogoni też kilkakrotnie zagroziła naszej bramce.
W zespole Sokoła był widoczny brak kontuzjowanego Jakuba Antosika
W miejsce Antosika wszedł Jacek Kopaniarz, miał swoją sytuację – bodajże w 75 minucie wyszedł sam na sam z bramkarzem, niestety źle się zabrał z piłką i bramkarz obronił. Wiadomo musimy pracować w dalszym ciągu nad skutecznością, co z tego że stworzyliśmy naprawdę kilka doskonałych sytuacji, gdzie albo zabrakło ostatniego podania, albo zimnej krwi pod bramką przeciwnika.
