Wygrana z Dębem na święta

Wymęczone, ale bardzo cenne zwycięstwo odnieśli piłkarze Pogoni, którzy na własnym boisku wygrali z Dębem Barcin 1-0. Gola na wagę trzech punktów zdobył Bartosz Przybysz dla którego był to pierwszy ligowy gol w barwach Pogoni.

Około 450 kibiców obejrzało sobotnie spotkanie, które było bardzo ważne dla obu ekip. Pogoń poza wygraną walkowerem ze Startem Radziejów zanotowała aż trzy remisy i jedną porażkę, więc pojedynek z Dębem był wręcz meczem o honor dla pogonistów. Dąb desperacko walczy o utrzymanie i po wygranej z Notecią Łabiszyn dla podopiecznych Macieja Szłyka słońce wyjrzało zza chmur.

Trener Arkadiusz Glaza zdecydował się wystawić ten sam skład co tydzień temu w Złotorii. Na ławce do dyspozycji trenera byli także nieobecni w Złotorii Adam Wanecki i Robert Matelski. Damian Kempski wciąż odczuwa ból w nodze i dlatego nie zdecydowano się na ryzyko pogłębienia się kontuzji.

Od pierwszego gwizdka sędziego stroną przeważającą byli zgodnie z przewidywaniami pogoniści. W 2 minucie daleki wyrzut piłki z autu Tomasza Gorgonia w pole karne zakończył się uderzeniem z przewrotki w wykonaniu Jacka Wojciechowskiego. Piłka niestety minęła prawy słupek bramki strzeżonej przez byłego bramkarza Pogoni – Przemysława Lichwałę. W 13 minucie najlepszą w pierwszej połowie jak się okazało sytuację do zdobycia gola miał Radosław Mróz, który ograł w polu karnym dwóch defensorów Pogoni, ale uderzył zbyt słabo i spokojnie piłkę złapał Tomasz Wachowiak. W odpowiedzi delikatne wrzucenie piłki przez Błażeja Duszyńskiego w kierunku Dawida Deresiewicza okazało się ciut za mocne i futbolówkę zdążył wyłapać czujny Lichwała. W 19 minucie mogilnianie przeprowadzili świetną trójkową akcję. Wbiegający ze skrzydła Wojciechowski podał do Gorgonia, który widząc wbiegającego Bartłomieja Czaplewskiego odegrał do niego futbolówkę. Popularny „Karamba” bez namysłu uderzył, ale na szczęście dla zawodników Dębu piłka o centymetry minęła słupek. Kolejne minuty, to dalszy napór Pogoni, ale uważna gra w obronie graczy z Barcina nie pozwalała na skuteczne akcje naszych zawodników. W 32 minucie błąd popełnił Piotr Szyszkowski, który stracił piłkę tuż przed polem karnym. W dobrej sytuacji znalazł się Dawid Radecki, ale dał się uprzedzić i piłka pofrunęła w kierunku środka pola. Minutę przed końcem pierwszej połowy na uderzenie zdecydował się Mróz, ale piłka odbiła się od Mirosława Maciejewskiego i Wachowiak nie miał większych problemów z interwencją. Tuż przed końcowym gwizdkiem na przerwę z szybka kontrą wyszli pogoniści. Damian Malczewski zagrał do Czaplewskiego, który zbyt długo zwlekał ze strzałem i defensorzy z Barcina, którzy zdążyli wrócić zażegnali niebezpieczeństwo. Wynik 0-0 do przerwy cieszył z pewnością gości, którzy starali się często opóźniać grę. Pogoniści mieli trzy sytuacje, ale nie udało się zmusić do kapitulacji Lichwały.

Druga połowa rozpoczęła się od twardej walki w środku pola. Stroną przeważającą wciąż byli mogilnianie, ale nic z tego nie wynikało. W 60 minucie celny strzał oddał Czaplewski, ale Lichwała zdążył sparować piłkę na rzut rożny. Cztery minuty później indywidualną akcją popisał się Wojciechowski, ale jego podanie w kierunku Deresiewicza zdążył przechwycić Lichwała. W 66 minucie po wolnym Malczewskiego piłkę głową sięgnął wprowadzony chwilę wcześniej Karol Kopliński, ale ten strzał był niecelny. W 68 minucie miała miejsce akcja, która przesądziła o końcowym wyniku. Pędzącego w kierunku bramki Czaplewskiego bezpardonowo wejściem w nogi zatrzymał Łukasz Abramowski za co ujrzał czerwoną kartkę. Pięć minut później w idealnej sytuacji znalazł się Kopliński, ale świetnie zachował się Lichwała, który uratował swój zespół przed utratą gola. Kilkadziesiąt sekund później bramkarz Dębu był już bezradny. Mądre odegranie futbolówki z pola karnego na 18 metr wykończył strzałem Bartosz Przybysz i ku radości sporej liczby kibiców piłka tuż przy słupku wpadła do bramki. Stracona bramka wymusiła zmianę gry barcinian, którzy musieli odważniej zaatakować. Przez parę minut zbyt głęboko cofnęli się pogoniści, ale gra w przewadze pozwalała na mądre przerywanie akcji i stwarzania sobie sytuacji po kontrach. W ostatnich minutach Pogoń mogła zdobyć kolejne bramki, ale brakowało dokładności i szczęścia. Wpierw podanie Roberta Matelskiego zdołał przeciąć jeden z obrońców Dębu i gra była wznawiana z rzutu rożnego. W doliczonym czasie gry z kontrą trzech na jednego wyszli pogoniści, ale Kopliński zamiast odgrywać do wbiegającego po prawej stronie Huberta Bembenka próbował sobie przekładać futbolówkę z lewej nogi na prawą co wykorzystał gracz z Barcina i odebrał  mu piłkę.

Pogoń wreszcie wygrała. Może nie w sposób przekonujący i po niezbyt dobrej grze, ale liczą się punkty. Dwa tygodnie temu Sparta Brodnica nie zagrała wielkiej piłki, ale była skuteczna. Tym razem to pogoniści byli lepsi od rywala, bowiem strzelili gola. Wygrana pozwoli spokojnie spędzić święta i skupić się już na spotkaniu w Ciechocinku. Mecze ze Zdrojem i LTP Lubanie muszą dać pogonistom kolejne sześć punktów, aby tak liczna publiczność miała powody do radości. Pogoń ma dla kogo grać i to powinno być głównym czynnikiem mobilizującym piłkarzy Arkadiusza Glazy na następne spotkania. Awans i spadek nam nie grożą, ale każdy mecz może być tym najważniejszym dla mogileńskiego kibica. Warto o tym pamiętać.

Pogoń Mogilno – Dąb Barcin 1-0 (0-0)

bramka: 73′ Przybysz

Pogoń Mogilno: Wachowiak – Duszyński, Szyszkowski, Arent, Przybysz, Wojciechowski (85′ Bembenek), Malczewski, Maciejewski, Deresiewicz (65′ Kopliński), Czaplewski (81′ Mrówczyński), Gorgoń (67′ Matelski)

Dąb Barcin: Lichwała – Kowalczyk, Mazurkiewicz, Redmann (81′ Chęś), Abramowski, Pacholski (65′ Kranz), Konopiński, Plewa, Wasiak, Radecki, Mróz