Borończyk: to wszystko bardzo fajnie wyglądało do 20 minuty

Pogoń w sobotę pokazała się z dobrej strony, jednak mimo ofensywnej gry od samego początku pierwszy gol padł po ponad godzinie gry. Debiut w zespole seniorów zanotował Damian Łuczak, a po kontuzji po raz pierwszy w tym roku zagrał Łukasz Kempski. Oto co powiedział po meczu trener Wiesław Borończk.

Myślę, że mecz wygraliśmy zasłużenie, trzeba powiedzieć, że myślałem, że rozstrzygniemy to do przerwy. Zdecydowałem się na grę pięcioma ofensywnym zawodnikami, to wszystko bardzo fajnie wyglądało do 20 minuty, potem po niewykorzystanej sytuacji przez Mrówczyńskiego i Szala trochę ta gra siadła, ale po przerwie mieliśmy powtórzyć to. I po przerwie kiedy już wiedziałem, że w 60 minucie będą następować zmiany, akurat Kędziora wykorzystał swoją sytuację bardzo fajne, zdecydował się na wejście po raz pierwszy w pole karne. On to potrafi robić, pierwszy raz wszedł, przytomnie uderzył – 1:0. Druga bramka uważam, że naprawdę treningowa akcja, super wykończona. Szkoda tylko, że w końcówce oddaliśmy inicjatywę tylko swoją nonszalancją. Doprowadziliśmy do sytuacji gdzie Adam Wanecki musiał się wykazywać swoimi umiejętnościami.

Polonia postawiła Pogoni twarde warunki

Powtórzę może to, co powiedziałem przed meczem na odprawie, że Polonia Leszno to ciekawy młody zespół. Ustawiony taktycznie bardzo dobrze, bardzo dobrze grają skrzydłami, brakuje im może wykończenia. Ale odważnie grają, spontanicznie. Na pewno będą robić niespodzianki, nie jest to zespół do bicia, jak niektórym się wydawało.

Pracuje się nad tym na treningach żebyśmy stwarzali sytuację, żebyśmy umieli to wykańczać. I tutaj zarówno Kędziora jak i Szal wykazali się przytomnością  umysłu, no i wykończyli. Poza tym trzeba się cieszyć, że zadebiutował Łuczak, który w perspektywie naprawdę jest to chłopak, którym warto się zainteresować i myślę, że Pogoń będzie miała w przyszłości z tego chłopaka pociechę.

Wiadomo, że każdy dostanie szansę, jeżeli ją wykorzysta no to dobrze. Bo w tej chwili od następnego meczu nasza kadra będzie szersza, myślę, że zostaną zatwierdzeni już wszyscy zawodnicy. Rywalizacja na treningu spowoduje, że w meczu zawodnicy też muszą się wykazywać inicjatywą, zaangażowaniem, bo myślę że  będzie kłopot nawet do zakwalifikowania się do osiemnastki meczowej.

Już w czwartek Pogoń zagra wyjazdowy mecz z Elaną Toruń, z którą przed kilkoma laty był związany trener Borończyk. Elana spadłą z 3 szczebla rozgrywek, na jaki awansowała z „Generałem” na ławce trenerskiej.

Na pewno mecz ciekawy, po latach wracam do Torunia, ale w innej roli ja sam jestem ciekawy jak to wszystko będzie wyglądało. Na pewno Elana po dwóch przegranych meczach będzie chciała coś osiągnąć, a poza tym wiadomo, że taki mecz gdzie były trener pokazuje się w swoim jak gdyby miejscu to zaangażowanie  jest większe . Zarówno kibice będą czegoś tam więcej oczekiwać, zawodnicy też pełne zaangażowanie zarówno ze strony Elany jak i ze strony Pogoni. Ja życzę sobie żeby był to ciekawy mecz, a wygra lepszy.

Tak się składa, że spędziłem dużo miłych chwil w Elanie, takim najmilszym momentem  awans do tej II ligi, potem po pierwszym roku zajęliśmy wysokie 7-8 miejsce razem z Zawiszą, ale losy klubów potoczyły się zupełnie inaczej – Zawisza gra w Ekstraklasie, Elana borykała się za moich czasów z dużymi problemami, dzisiaj też ma te problemy. To jest już zupełnie inny zespół. Z tej kadry, którą ja prowadziłem gra tylko 4 zawodników .

Trenerem Elany jest były współpracownik i znajomy Borończyka -Robert Kościelak. Trenerzy jeszcze nie zakładali się o wynik czwartkowej rywalizacji

Jeszcze nie, ale myślę, że spotkamy się dzisiaj. Razem współpracowaliśmy z Robertem w momencie kiedy prowadziłem zespół w II lidze, Robert był moim asystentem, no ale cóż takie jest życie. Dzisiaj on prowadzi Elanę, ja Pogoń . Na czas meczu nie będzie sentymentów.