Borończyk: Jest mi po prostu bardzo przykro

Trener Wiesław Borończyk po wysokiej porażce z Wdą Świecie nie krył swojego rozczarowania grą zespołu.

Jest mi po prostu bardzo przykro – mogę tylko w ten sposób skwitować wynik i naszą grę. Przed meczem byłem pełen obaw o wynik, ale mimo wszystko myślałem, że to wszystko będzie wyglądało inaczej i podejmiemy walkę. Był to bardzo ważny mecz, gdyż porażka spycha nas w tabeli i w tej chwili zaczniemy grać już na obciążeniu psychicznym, gdyż każdy mecz będzie „o wszystko”. Doszły nam kolejne problemy przed następnym meczu w Swarzędzu – myślę, że Kędziora nie zdolny do grania, Mikołaj Plewa będzie miał przerwę za kartki. Od początku do końca rundy te problemy będą. Nie chce tu tłumaczyć swojej osoby, ani zespołu tymi problemami, ale tak już jest i trzeba tą gorzką pigułkę przełknąć.

Strata pierwszej i drugiej bramki miała wpływ na przebieg meczu i postawę zawodników. W dzisiejszym meczu grając w takim składzie i mając taką ławkę – bo wszyscy nie byli w pełni sił i nie mogłem skorzystać ze wszystkich rezerwowych. Ten mecz mógłby się potoczyć inaczej kiedy my byśmy prowadzili, a kiedy my przegrywaliśmy 0:1, 0:2 i w 46 minucie dostaliśmy bramkę na 0:3, w tym momencie już psychika siada. Fajnie, że w końcówce strzeliliśmy dwie bramki. Zawsze 2:4 lepiej wygląda niż 0:4. Ale obraz gry był taki, a nie inny. Wda była od samego początku zespołem lepszym,  przejęła inicjatywę, grała odważnie i zdecydowanie. Życie mnie nauczyło, że są te chwilę smutku i radości, dzisiaj przeżywamy chwilę smutku, ale miejmy nadzieję, że karta się odwróci.

Pogoń przegrała drugi kolejny mecz na własnym boisku tracąc podobnie jak przed dwoma tygodniami 4 bramki.

Są w piłce tak zwane serię. I my mamy taką czarną serię. Nie poznawałem dzisiaj zespołu. Mimo wszystko przed tygodniem grając z Włocłavią na bardzo trudnym terenie z bardzo silnym zespołem wyglądaliśmy inaczej. A dzisiaj jeszcze raz się potwierdziło, że młodzi zawodnicy jeśli czują wsparcie od starszych zawodników to przekłada się to na ich grę, a jeśli tego wsparcia nie ma to niestety przekład się na wyniki. Nie możemy po raz kolejny tracić na własnym ternie 4 bramek. Dzisiaj mamy już ich straconych 26. Po są 2 bramki na mecz. To widać gołym okiem, że defensywa nie stoi na wysokości zadania.