Zaledwie 7 miejsce oraz 25 punktów to dorobek Pogoni Mogilno po rundzie jesiennej. Ta runda miała udowodnić, że spadek z IV ligi był wypadkiem przy pracy. Niestety, nawet długo oczekiwany (jak i niespodziewany) snajper w postaci Dawida Deresiewicza nie zmienił oblicza pogonistów. O ile mecze na własnym stadionie mogilnianie z reguły wygrywają, to wyjazdowa klątwa wciąż trwa. Kto wie czy zaprzepaszczone z własnej winy punkty wyjazdowe nie odbiją się nam czkawką w ostatecznym rozliczeniu.
Po fatalnej wiośnie funkcję trenera za Tomasza Wonorskiego objął Arkadiusz Glaza. Wraz z nowym szkoleniowcem do Pogoni trafiły „nazwiska” w postaci znanych zarówno w regionie jak i w Mogilnie piłkarzy: wychowanka Damiana Malczewskiego, Michała Konopińskiego i Roberta Szutkowskiego. Te zmiany miały zaowocować udaną rundą, która pozwoliłaby na wiosnę postawić tylko kropkę nad „i” odnośnie powrotu do IV ligi. Niestety dziś można powiedzieć wprost, że postawa Pogoni była dużym rozczarowaniem. Pozytywnie można jedynie ocenić skuteczność pogonistów (35 zdobytych goli), ale bilans 7-4-4 nie spełnia jednak przedsezonowych oczekiwań. Wprawdzie czeka nas runda wiosenna, ale nikt nie zagwarantuje, że uda się nam odrobić straty. 20 straconych punktów przy tak naprawdę jednej zasłużonej porażce (w Nieszawie z Jagiellonką) jest już sporą liczbą.
Sezon rozpoczął się bardzo obiecująco od pewnej wygranej i to w przekonywującym stylu w Brzyskorzystewku z Brzysko-Rolem 3-1. Była to dobra zapowiedz przed długo oczekiwanymi derbami z Kujawianką Strzelno. Niestety szybko strzelona bramka i zabójcze kontry w wykonaniu podopiecznych Edwarda Abrama wystarczyły do wygrania w Mogilnie aż 3-0. Po raz kolejny się okazało, że piłka to gra w której będąc na boisku lepszym można przegrać. Kolejne mecze to huśtawka nastrojów: szczęśliwa wygrana w Wójcinie z Tarantem, ogranie młodzieży z Janowca Wielkopolskiego oraz zaskakujący remis (tylko remis) 1-1 w Żninie. W 6 kolejce Pogoń na własnym boisku rozegrała chyba najlepsze zawody w tej rundzie pewnie ogrywając Szubiniankę Szubin (oraz wyprawiającego „cuda” arbitra z Lipna) 3-0 mimo gry przez 30 minut w osłabieniu za czerwoną kartkę Bartłomieja Czaplewskiego. Kolejne mecze to porażki w Lipnie oraz w Nieszawie. Mecz z Mienią można zapisać do annałów spotkań Pogoni, bowiem gospodarze oddając raptem 3 celne strzały w tym spotkaniu i zdobywając zwycięską bramkę w 88 minucie mogli cieszyć się z wygranej…Pogoń będąc zespołem zdecydowanie lepszym musiała zejść z boiska pokonana głównie przez olbrzymi pech. Spotkanie w Nieszawie można streścić krótko: rywale byli po prostu lepsi a pogoniści swoją postawą tylko im ułatwili zadanie. Zamiast planowanych minimum 4 punktów nie zdobyliśmy żadnego i dlatego spotkanie w Mogilnie z Notecią Łabiszyn było już bardzo ważne. Niestety porażka 2-4 została dobitnie określona przez kibiców „parodią”. O postawie Noteci nie ma co pisać, bowiem wykorzystali wszystkie 4 kontry, ale pogoniści mieli już o czym myśleć. Tym bardziej, że kolejny mecz odbył się w Kruszwicy. Gopło po raz kolejny udowodniło, że jest dla nas niewygodnym rywalem i po arcyciekawej końcówce dopiero strzał „Deresia” na 2-2 uratował punkt. Nasi zawodnicy nie co odpokutowali swoje winy roznosząc co ważne przy dobrej postawie 6-0 słabiutką ekipę z Kowala. Niestety, ale klątwa wyjazdów za to trwała w najlepsze. 95 minuta okazała się zbawieniem dla MGKSu Lubraniec, który wręcz wyszarpał punkt Pogoni…8-0 na osłodę ze Zgodą Chodecz w Mogilnie nieco uspokoiło sytuację. Celem po tym spotkaniu miały być trzy punkty w Izbicy Kujawskiej z Kujawianką. Do przerwy wydawało się, że pogoniści wreszcie pewnie wygrają na wyjeździe. Prowadzenie 2-0 przy beznadziejnej postawie gospodarzy jednak uśpiło naszą ekipę. Na własne życzenie zrobiło się 2-2 a sam horror trwał do ostatniego gwizdka…Ostatnim spotkaniem tej jesieni były derby z Kujawami Markowice. Po zaciętym spotkaniu Pogoń wygrała ostatecznie 3-2 przedłużając swoje szanse na awans wiosną.
Po raz kolejny okazało się, że ostoją Pogoni są bramkarze. Żaden z trójki: Adam Wanecki, Krzysztof Kaźmierczak i Tomasz Wachowiak nie zmarnował swojej szansy broniąc mogileńskiej bramki w lidze. Na początku rundy bronił popularny „Kaziu” i trzeba powiedzieć, że spisywał się bardzo dobrze. Jednak od meczu z Szubinianką (tylko poza meczem z Gopłem, gdzie wystąpił „Wachu”) bronił już doświadczony „Wanda”. Rywalizacja na tej pozycji przynosi tylko same pozytywy, bowiem Wanecki może być już pewny, że ma godnych następców. Jedynym pytaniem przy obsadzie pozycji bramkarza dla mogileńskich kibiców było czemu mimo dobrych występów „Kaziu” musiał ustąpić miejsce Waneckiemu, ale to już chyba jest wiadome tylko trenerowi…
Trudno jest ocenić postawę linii defensywnej. Ciągłe zmiany wymuszone kontuzjami lub kartkami i „łatanie” dziur zawodnikami z innych formacji nie zawsze wychodziło na dobre pogonistom. Odkąd na pozycję stopera wrócił Robert Matelski jednak można było zauważyć sporą poprawę w grze defensywnej. Sam „Matel” to taki „Jasiu wędrowniczek”, bowiem był ustawiany już w ataku jak i na skrzydle. Drugim pewniakiem jest Tomasz Gorgoń, który równie dobrze sprawdza się w środkowej pomocy. Na bokach defensywy trwa ciekawa rywalizacja pomiędzy parami: Błażej Duszyński – Mirosław Maciejewski oraz Szymon Wypijewski – Adrian Pluciński. Mimo wszystko ta formacja z pewnością wymaga wzmocnień z racji raczej małej liczby typowych obrońców w kadrze.
Najwięcej uwag i pretensji można mieć do pomocy. Ta formacja była największym rozczarowaniem jesienią. Bardzo widoczny jest brak klasycznego rozgrywającego, który wziąłby czasem odpowiedzialność za grę na swoje barki. Takim liderem potrafił być „Czapla”, ale po dobrym początku rundy później wyraźnie obniżył swoją formę. Nie można mu odmówić ogromnej ambicji i zaangażowania, ale Pogoń potrzebuje Czaplewskiego w 100% formie. Podobnie było z Konopińskim, który miał fatalną drugą część rundy i powinien o niej jak najszybciej zapomnieć. Bardzo pozytywnie za to można wypowiedzieć się o Mikołaju Kleczewskim, który odkąd wywalczył sobie miejsce w składzie imponuje formą. „Kleka” wreszcie zaczął w pełni wykorzystywać swoje warunki fizyczne czym sprawiał wiele problemów rywalom. Swoją grą błyszczał też Szutkowski, który po niemrawym starcie rundy w pewnym momencie stał się częścią zabójczego duetu z Deresiewiczem. Za mało grali z pewnością Piotr Wojciechowski i Przemysław Owczarzak, którzy nie mogli pokazać w pełni swoich umiejętności. Swoje „pięć minut” w polu miał także Arkadiusz Glaza, który uczciwie mówiąc lepiej jednak jak kieruje zespołem z ławki.
Wreszcie pozytywnie zaskoczyła formacja napadu. Może ktoś powie, że co to za rywale Chodecz i Kowal, ale do bramki trzeba jakoś trafić. Od lat w Pogoni szwankowała na całej linii skuteczność. Może teraz % też nie wygląda jakoś super, ale gole zaczęły wpadać. Głównie za sprawą objawienia w postaci Dawida Deresiewicza, który został przesunięty ze skrzydła do ataku. Dorobek 11 goli robi już wrażenie a jeśli dodamy do tego świetną współpracę z „Szutkiem” to nie pozostaje nam nic innego niż bić brawa. Tradycyjnie można było też liczyć na Leszka Owczarzaka, który w żadnym meczu nie odpuszcza i gra na całego. „Oczko” zdobył 3 gole, ale ta ostatnia z Markowicami pewnie będzie długo jeszcze wspominana. Bramkę rundy z pewnością zdobył Damian Malczewski, który zakończył jesień z dorobkiem 3 goli a wspaniałe uderzenie z Kujawami należało do cyklu „stadiony świata”. Będąc przy osobie Damiana trzeba uczciwie powiedzieć, że oczekiwania co do jego osoby były znacznie większe i zanotował kilka fatalnych występów. Pozostaje mieć nadzieje, że wiosną będzie już znacznie lepiej.
Pozostał jeszcze jeden drażniący problem a mianowicie sprawa młodzieżowców. Gdyby nie zmiana przepisów i „pozostawienie” jako młodzieżowców Matelskiego i Plucińskiego, to w Pogoni byłby spory problem. Dwóch bramkarzy oraz Duszyński z Deresiewiczem to stanowczo za mało odnośnie przyszłego sezonu a o nim trzeba zacząć już myśleć teraz. W innych klubach nie boją się postawić na młodzież a Kujawianka Strzelno wręcz dzięki nim jest liderem tabeli! W Mogilnie stale się słyszy, że mamy za mało utalentowanej młodzieży lub są to ludzie „bez charakteru”. Nie jest to tak do końca prawda i trzeba szukać kolejnych “Duszków”, którzy wzmocnią kadrę seniorów. Można spytać wprost: czy to nie czas na spokojne wprowadzanie do składu takich gracz jak np. Antoni Krajnyk? Jeśli nie teraz to kiedy?!
Reasumując można powiedzieć wprost, że Pogoń jako faworyt rozgrywek zawiodła. Zawodnicy sami zdają sobie z tego doskonale sprawę i nie ma co na nich wieszać psów, jak to zwyczajowo robi się w Mogilnie. Nikt nie odmówi pogonistom walki i ambicji a czasami przegrywają po prostu z pechem. Co zrobić by było lepiej i wyniki przyszły? Na pewno wzmocnienia by nie zaszkodziły a spokojnie przepracowana zima też zaowocuje lepszą postawą wiosną. Warto też by w naszym mieście wreszcie znaleźli się sponsorzy, którzy by w jakikolwiek sposób pomogli naszemu klubowi. Tego pozostaje życzyć nam kibicom jak i Pogoni na czele z prezesem Sławomirem Woźniakiem.




zaloguj się »
09.12.2009 





