Dłuższy czas w szoku po tym, co się stało na boisku był trener zespołu LTP Lubanie, Krzysztof Walczak. Jego podopieczni do 78 minuty remisowali 2-2 o mogli się pokusić o wywiezienie po raz kolejny co najmniej punktu z Mogilna. Jednak końcówka spotkania w wykonaniu Pogoni była zabójcza i to pogoniści wygrali 5-2.
Nie wiem co powiedzieć… Obrona u nas całkowicie zawaliła sprawę. Popełniliśmy straszne błędy w defensywie. Pierwsza bramka dla Pogoni moim zdaniem padła ze spalonego, bowiem akurat stałem w linii i to widziałem, ale nie ma to znaczenia dla końcowego wyniku. Mogliśmy wykorzystać swoje sytuacje i wynik byłby zupełnie inny. Mieliśmy zdecydowanie dogodniejsze sytuacje niż te, po których Pogoń nam strzelała bramki. Do przerwy mieliśmy dwie stuprocentowe sytuacje, ale piłka zatrzymała się na słupku, a Stefaniak trafił wprost w bramkarza. W końcówce po golu na 3-2 musieliśmy się odsłonić, czego konsekwencją były dwa ostatnie gole gospodarzy. Zabrakło mi dwóch graczy i stąd tylko trójka graczy rezerwowych na ławce. LTP to mały klub i nie stać nas na 20 osobową kadrę. Pogoń zalicza się do czołówki ligi i nie ma co rozdzierać szat z powodu porażki.




zaloguj się »
14.08.2011 





