Porażka mogileńskiego Robin Hooda

Pogoń przegrała na własnym boisku z ostatnim zespołem III ligi Piastem Kobylin 2:3 (1:3). Była to druga porażka Pogoni z Piastem w tym sezonie.

Przed meczem zdecydowanym faworytem była Pogoń tym bardziej, że Piast przyjechał do Mogilna w 12 osobowym składzie. A wiosną radził sobie fatalnie zdobywając  przed meczem w Mogilnie tylko 1 punkt i 2 bramki. Pogoń przystąpiła do meczu z jedną wymuszoną zmianą w porównaniu do wygranego meczu z Ostrovią – w miejsce kontuzjowanego Krajnyka zagrał Damian Malczewski. Trener Borończyk po meczu przyznał, że żałuje nie dokonania jeszcze 2 zmian w wyjściowym składzie.

Już w 2 minucie niespodziewanie  prowadzenie objął zespół gości – po rzucie rożnym i wypuszczeniu ślizgiej piłki przez Waneckiego Frąszczak wybił futbolówkę wprost pod nogi Pawła Frąckowiaka, ten wydawało się, że podał w  kierunku zawodnika wrzucającego z rogu, który nieatakowany miał kilka sekund na dobiegnięcie do piłki i dośrodkowanie do znajdującego się na piątym metrze Piotra Kowalskiego. Wanecki był w tej sytuacji bez szans.

Po 3 minutach sytuacja Pogoni stała się jeszcze gorsza – Maciej Tomkowiak wywarł pressing na obrońcach Pogoni i i przejął podanie Mirosława Maciejewskiego do Błażeja Duszyńskiego. Popędził z piłką lewą stroną i kiedy wydawało się, że obrona Pogoni przejęła piłkę wybicie mogilnian ponownie przejął zespół Piasta. Łukasz Glapiak podał na 18 metr do Jakuba Borowczyka, ten nieatakowany przez obrońców miał czas odwrócić się z piłką, piłkę próbował jeszcze wybić Malczewski, jednak trafiła ona do Macieja Tomkowiaka, ten świetnie wypatrzył wchodzącego w pole karne Łukasza Glapiaka jego strzał zdołał odbić Wanecki. Piłka trafiła do Borowczyka, jego strzał zablokował Malczewski, ale dobitka Artura Krawczyka znalazła drogę do bramki.

Pogoń grała fatalnie i w 11 minucie powinna już przegrywać 0:3 – Frąszczak chciał szybko wznowić grę po rucie wolnym na 2 metrze od bramki Pogoni, jego podanie adresowane do Damiana Kempskiego trafiło wprost pod nogi Macieja Tomkowiaka i tylko dzięki świetnemu refleksowi Waneckiego po uderzeniu zawodnika Piasta nie przegrywaliśmy różnicą 3 goli.

Pogoń grała bardzo nerwowo i szybko chciała zdobyć kontaktową bramkę, jednak mogilnienie niedokładnie i momentami zbyt indywidualnie. Zemściło się to w 25 minucie po kontrze goście zdobyli 3 bramkę w tym meczu, uderzenie Macieja Tomkowiaka po nodze Waneckiego wpadło do siatki.

Trener Wiesław Borończyk nie czekał ze zmianami do przerwy i w 32 minucie w miejsce Czaplewskiego i Plewy wprowadził Karola Koplińskiego i Krzysztofa Szala.

Zmiany dały efekt już w 36 minucie – obrońca Piasta atakowany przez Krzysztofa Szala stracił piłkę na rzecz Frąszczaka, ten oddał piłkę do Szala, który dośrodkowując w stronę Koplińskiego zdobył bramkę.

Pogoń z minuty na minutę przejmowała inicjatywę jednak do przerwy bramki już nie padły. Od początku 2 połowy za grającego zbyt indywidualnie Przemysława Kędziorę trener wprowadził Tomasza Gorgonia.

Pogoniści rozpoczęli 2 połowę od zdecydowanych ataków – w 51 minucie piłka po uderzeniu Jagielskiego trafiła w słupek. Nareszcie w 54 minucie po podaniu Kierzka swoją drugą bramkę w tym meczu pięknym uderzeniem po słupku zdobył Krzysztof Szal.

Mogilnianie uwierzyli, że można jeszcze zdobyć punkty w tym meczu – w 58 minucie po dośrodkowaniu Duszyńskiego uderzenie głową Koplińskiego trafiło w poprzeczkę. Chwilę później przed szansą na doprowadzenie do remisu stanął Jagielski, jednak jego strzał obronił bramkarz, w tej sytuacji Jagielski mógł podawać do świetnie ustawionego Szala.

W kolejnych minutach ataki Pogoni osłabły, grający bez zmian (na ławce był tylko jeden rezerwowy) Piast umiejętnie spowalniał grę i rozbijał ataki Pogoni. Praktycznie wszystkie strzały mogilnian w światło bramki były blokowane przez obrońców.

Pogoń wiosną gra niczym Robin Hood – zabiera punkty bogatym i oddaje biednym w punkty. Mogileński zespół zabierał punkty Wdzie Świecie, Ostrovii Ostrów czy Cuiavii Inowrocław, a tracił je z zespołami, z którymi walczy o utrzymanie czyli FOGO Luboń, GKS-em Dopiewo czy Piastem Kobylin. Zawodnicy Pogoni sprawiali wrażenie jakby dopisali sobie 3 punkty przed meczem i zlekcewarzyli rywala. Pierwsze minuty grali na stojąco, gra w obronie wyglądała fatalnie.

Za tydzień Pogoń czeka kolejny mecz z cyklu o 6 punktów, w Trzciance zagramy z Lubuszaninem.

Pogoń Mogilno 2:3 (1:3) Piast Kobylin

Bramki: Krzysztof Szal 36, 54 – Piotr Kowalski 3, Artur Kowalczyk 7, Maciej Tomkowiak 25

Pogoń: Wanecki, Duszyński, D. Kempski, Malczewski, Frąszczak, Jagielski (72′ Szyszkowski), Maciejewski, Kierzek, Kędziora (46′ Gorgoń), Czaplewski (32′ Kopliński), Plewa (32′ Szal).